automatyczne wybieranie numeru
Jakimi linami was
Przywiązali do żyć które za wami
Do rozdziałów przerobionych wszerz czy wzdłuż
Zamkniętych jak pacierz na amen
Zasuszonych jak makaron przed wrzuceniem do wrzątku
Jakimi kajdankami los was przykuł
Do łoża rozkoszy zaszłych i niepowtarzalnych
Żadnym tchnieniem czy spojrzeniem
Jak to się stać mogło
Tak że więcej się nie stanie
Zasypiacie ciągle późną jesienią gdy
Błoto wdziera się do butów
I wieczną zimą gdy mrozy zmrażają dusze wasze
I szczelnie przechowuje samopustki poczucie
Zapach cynamonu
Ciasta drożdżowego
Świeżego tymianku
Promienie słońca wirujące
W rytm ruchu firan
Chłód rosy o piątej rano
I łza zapomniana zawieszona w przestrzeni czasu
Między jednym sukcesem a drugim
Tacy właśnie bytujecie
Uwięzieni w umysłach cudzyswoich
Na automatycznym wybieraniu
W stanie czuwania
Głusi ślepi nieczuli na to co się
Teraz
Staje.
Komentarze (1)
-
- Damian Kowal
- 17 lipca 2010, 15:01:43
plusy- ostatnia strofa wraz z puentą. podoba mi się neologizm "cudzyswoich", prowokuje do myślenia. plusik za tytuł.
co do minusów, to inaczej bym to zapisał, trochę gęściej i powywalał niektóre niepotrzebne wersy, np. ostatni pierwszej uważam za zbędne powtórzenie.
ogólnie, moim zdaniem jest średnio. wydaje mi się, że potrafisz lepiej.